2011 - Gibraltar

Patrząc na mapę Europy nie dało się nie zauważyć, że nie było nas jeszcze na zachodzie. Postanowiliśmy to zmienić. Za cel postawiliśmy sobie zdobycie najdalej na południe wysuniętego przylądka Europy Punta Tarifa. Dodatkowym aspektem tak postawionego celu była perspektywa zwiedzenia Portugalii, która wszystkich nas bardzo ciekawiła i poniekąd była powodem naszego zainteresowania tą częścią Europy. Tym sposobem wyruszylismy w najdłuższą jak dotychczas wyprawę na Gibraltar.

Czechy

Gibraltar 1

Podróż przez Czechy właściwie niczym nas nie zaskoczyła. Punktem kulminacyjnym podróży przez kraj naszych południowych sąsiadów była Praga. Spędziliśmy tu sporo czasu przeciskając się przez tłumy ludzi przemykających po wąskich ulicach czeskiej stolicy. W Czechach bardzo często trafialiśmy na świetne miejsca noclegowe. Kilka razy udało się nam rozbić nad rzeczką czy jeziorem co znacznie ułatwiało wieczorną toaletę. Niestety, często takie miejsca są objęte zakazem biwakowania. Co więcej, zakazy te, jak mieliśmy okazję się przekonać, są egzekwowane przez stróżów prawa.

Niemcy

Gibraltar 2

Ordnung muss sein (niem. Porządek musi być) - te trzy słowa najlepiej oddają niemieckie klimaty. Mogłoby się wydawać, że można przez pryzmat tej sentencji ocenić mieszkańców tego kraju. Jednak już podczas pierwszego noclegu doświadczyliśmy "dobrego niemieckiego serca". Padał deszcz, zmrok już zapadł, a my wśród prywatnych terenów nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego skrawka ziemi pod namiot. Stopniowo zmniejszając swoje wymagania co do miejsca noclegowego natrafiliśmy na zadaszenie w pobliżu pewnej fabryki. Po krótkich oględzinach i nieudanych poszukiwaniach portierni lub czegoś podobnego, gdzie moglibyśmy poprosić o zgodę na zostanie na noc, rozłożyliśmy karimaty na placu pod wiatą i położyliśmy się spać. Po niespełna godzinie, podczas wieczornego obchodu, obudził nas fabryczny stróż z dużym owczarkiem przy boku. Spokojnie wytłumaczyliśmy jaka jest sytuacja, co robimy i dlaczego tu śpimy. Po wysłuchaniu naszej historii bez większych problemów zaaprobował naszą "noclegownię".

Francja

Gibraltar 3

Wraz z wjazdem do tego kraju dość znacząco zmienił się nasz styl odżywiania. Bagietka i sery pleśniowe stały się podstawą śniadań, a wino jednym z bardziej popularnych napojów serwowanych wieczorami w naszym namiocie.

We Francji mieliśmy najwięcej problemów z nawigacją. Z jednej strony wynikało to z faktu, że mieliśmy bardzo kiepską mapę. Z drugiej strony Francuskie drogi są bardzo słabo oznakowane - praktycznie nie mogliśmy polegać na numerach dróg. Często musieliśmy działać zgodnie ze starym przysłowiem "koniec języka za przewodnika". I prawdę mówiąc nigdy nas to nie zawiodło. Ciekawą sprawą są miejscowości, które biorą udział w ogrodniczym konkursie Entente Florale. Wszechobecne kwiaty okupujące każdą okiennicę wystającą na drogę, każdą latarnie czy elementy mostów robią niesamowite wrażenie.

Hiszpania

Gibraltar 4

Jako że Ponik dwa lata wcześniej przeszedł w Hiszpanii Camino de Santiago, mieliśmy jakiś obraz tego kraju. Mniej lub więcej wiedzieliśmy czego się spodziewać. Jednak pomimo wyobrażeń, które zdążyły się zrodzić w naszych głowach Hiszpania była czymś zupełnie nowym. Zaraz po zjechaniu z przełęczy Ibañeta (1057 m n.p.m) w Pirenejach, naszym oczom ukazał się zupełnie inny krajobraz niż ten, którego doświadczaliśmy na północ od tych gór. Słomkowy stał się dominującym kolorem, drzewa zrobiły się niższe, a powietrze jakieś cięższe. Tak, najbardziej odczuliśmy chyba wzrost temperatury i ciężar palącego słońca.

Gibraltar 5

Właściwie naszą przygodę z Hiszpanią zaczęliśmy od przejechania Szlaku Św. Jakuba. Mimo że nie spaliśmy w domach pielgrzyma czuliśmy się pielgrzymami. Jedną z niesamowitych rzeczy związanych z pielgrzymowaniem po Camino de Santiago są spotkania z ludźmi. Pewnego razu trafiliśmy na Holendra - muzyka. Jechał do Santiago de Compostela, gdzie zamierzał grać na ulicy i zbierać pieniądze na założenie fundacji charytatywnej pomagającej ubogim dzieciom z Afryki. Miała dołączyć do niego jego dziewczyna i pomóc w realizacji przedsięwzięcia. Niestety, zostawiła go kilka dni przed naszym spotkaniem i właściwie facetowi zawaliły się plany na życie.

Gibraltar 12

Dla sakwiarza istotnym aspektem codziennej tułaczki jest jakość nawierzchni i oznakowanie dróg. Hiszpańskie drogi okazały się być jednymi z najlepszych po jakich mieliśmy przyjemność jechać. Zawsze równo jak stół, szerokie pobocze. Każda droga dokładnie opisana. Niełatwo było się zgubić. Tylko raz nasza mapa okazała się być nieaktualna i w okolicach miasta Lebrija, na południu Hiszpanii, pół dnia błądziliśmy bo bezdrożach.

Jeśli chodzi o stosunek ludzi i kierowców do nas, to ani razu nie spotkaliśmy się z brakiem sympatii - wręcz przeciwnie. Pewnego dnia, na południowym wschodzie Hiszpanii nie mogliśmy znaleźć drogi. Zaczepiliśmy więc miejscowego rolnika z prośbą o pomoc. Pomimo bariery językowej wytłumaczył nam jak dostać się na właściwą drogę. Gibraltar 6 Wiadomość, że jedziemy z Polski przyjął z niemałym zaskoczeniem... Właściwie na tyle dużym, że dostaliśmy po 3, duże, zielone ogórki na drogę. Przypadki, żeby ktoś na nas trąbił miały miejsce bardzo sporadycznie. Zdarzyło się kilka razy, że musieliśmy przejechać parę kilometrów tzw. Autovią (szeroką dwupasmową drogą, która nie jest autostradą), gdzie nie zawsze rowery miały prawo się poruszać. Oczywiście jest to powód dla kierowców, żeby być dla nas niemiłym. Jednak nic takiego nie miało miejsca, nawet policja zdawała się nie przejmować tym wykroczeniem. Zresztą w Hiszpanii jest cała masa kolarzy. Znakomite warunki pogodowe, dobre drogi zachęcają do jazdy całe rzesze rowerzystów.

Najbardziej urzekające miejsca w tym kraju mieliśmy okazję widzieć na wschodnim wybrzeżu. Krystalicznie czyste morze i potężne góry. Jest tam zarówno dużo miejsc bardzo tłocznych, turystycznych jak i zupełnie odludnych, malutkich plaż gdzie nie spotkaliśmy żywej duszy.

Gibraltar 7

Mieliśmy również świetną okazję bliżej poznać kulturę tego kraju, zwłaszcza Katalonii. Przypadkowo trafiliśmy tam na coś w rodzaju festynu, w którym brała udział cała masa ludzi. Tańce, śpiewy, huk petard i prochu strzelniczego, ogień i dym to główne motywy tego wydarzenia.

Hiszpania należy do krajów, gdzie powszechny jest dostęp do wody pitnej na ulicy. Praktycznie w każdym mieście, czy wiosce, można znaleźć publiczne krany z pitną wodą - tzw. fuente. Dla sakwiarzy woda to ważna rzecz, a jej darmowe źródło to duże udogodnienie dla studenckiego portfela doświadczonego minionym rokiem akademickim. Bardzo popularne są w tym kraju różnego rodzaju suszone kiełbasy. Pomimo palącego słońca i czterdziestostopniowego upału można je bez obaw wieźć w sakwie nawet kilka dni.

Portugalia

Gibraltar 8

W Portugalii większość drogi przebyliśmy jadąc wzdłuż wybrzeża. Góry, fale oceanu rozbijające się o gęsto wystające skały, latarnie morskie - tak pokrótce można scharakteryzować obraz jaki zobaczyliśmy po przekroczeniu granicy hiszpańsko-portugalskiej. Nie spodziewaliśmy się dużych zmian w stosunku do Hiszpanii. Jednak daliśmy się zaskoczyć. Pierwszego dnia, kiedy chcieliśmy zjeść śniadanie w markecie, okazało się, że Portugalia ma inną strefę czasową i wstaliśmy o godzinę za wcześnie. To przesunięcie czasu okazało się być jak najbardziej na miejscu. Na zachodzie Hiszpanii kiedy wstawaliśmy o 7:00 rano było szarawo, właściwie to wypadałoby założyć oświetlenie.

Gibraltar 11

Portugalczycy mają nieco gorsze drogi od swoich sąsiadów. Wydają się też mniej dbać o środowisko. Przydrożne rowy często były zasypane różnego rodzaju odpadami.

Charakterystyczną cechą, która rzuciła się w oczy w trakcie podróży przez ten kraj, były mozaiki wykonane z małych, ceramicznych płytek. Bardzo często stanowiły element dekoracyjny domów, murów, czy przydrożnych kranów z pitną wodą.

Powrót, czyli Francja, Monako, Włochy, Austria i Czechy

Gibraltar 9

Południe Francji to zupełnie inne klimaty niż te, których doświadczyliśmy na północy. Niemal całą drogę jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, które w zdecydowanej większości jest nastawione na turystykę. Południe Francji to nie tylko plaża, morze i słońce. To również miejsce gdzie żyją bogacze. Potężne wille na wzgórzach, ogromne jachty, luksusowe samochody - to codzienność jakiej doświadczaliśmy jadąc francuskim wybrzeżem Morza Śródziemnego.

Włochy zaledwie liznęliśmy. Spieszyliśmy się do Polski, dlatego też w żadnym mieście nie zatrzymaliśmy się na dłużej. Mimo to, właśnie we włoskich Dolomitach najbardziej doświadczyliśmy piękna i potęgi natury. Tutaj też zdobyliśmy naszą najwyższą przełęcz na tej wyprawie - Passo del Tonale (1884 m.n.p.m.).

Gibraltar 10

Podróż przez Austrię przebiegła bardzo przyjemnie. Jazda przez krótko skoszone, alpejskie dolinki do czysta przyjemność. Mniej przyjemnie było w miastach, które przeważnie mają bardzo dobrze rozbudowaną sieć ścieżek rowerowych, a Austriacy bardzo pragną aby wszyscy rowerzyści z nich korzystali. Jednak taka infrastruktura jest zdecydowanie niekorzystna dla sakwiarzy - jest znacznie więcej skrzyżowań, krawężników, pieszych. Krótko mówiąc jedzie się nieprzyjemnie i zwyczajnie nie korzystaliśmy z tych ścieżek co spotykało się z głęboką dezaprobatą Austriaków. Jak tylko zostaliśmy dostrzeżeni na drodze co jakiś czas słychać było za nami okrzyki w stylu: "Radweg! Radweg!" (niem. ścieżka rowerowa).

Wjazd do Czech to przede wszystkim ulga dla portfela. Tu czuliśmy się już niemal jak w domu.


Kolejny rozdział naszych podróży napisany. Można powiedzieć, że wyprawa do najdalszego zakątka Europy została zakończona sukcesem. Utwierdziła nas w przekonaniu, że co dwa koła to nie cztery i pozostawiła wiele dobrych wspomnień. Polecamy :-)

Murro




Komentarze:

Dodaj komentarz


Piątek, 22.06.2012 11:23:01
Ewela

Bardzo sympatycznie czytało się Wasz artukuł. Dodaję Waszą stronke do ulubionych:)



Sobota, 9.06.2012 16:57:53
Rafał

Panowie, wielkie brawa. Ja od dawna maże o takich wycieczkach i mam nadzieje że osiągnę swój cel.



Czwartek, 5.01.2012 22:29:40
Mateusz

Jak dobrze pójdzie to 3 wakacyjne miesiące też spędzę, i zawitam do Portugalii, mam nadzieje, że plany się spełnią, i doświadczę podobnie jak Wy wspaniałej przygody.

Pozdro



Wtorek, 27.12.2011 18:31:37
Janek

Witam ! W tym roku podczas polsko-rosyjskiej , dwuosobowej wyprawy też odwiedziłem Portugalię...
Fotki z wyjazdu :
http://foto.onet.pl/7fkoy,okvk8bo303fk,rtba1,u.html#rtba1
Pozdrawiam ! Janek z Częstochowy



Wtorek, 6.12.2011 17:11:40
Paweł

Świetna sprawa. Zawsze marzyłem o takiej wyprawie do Portugalii. Wielki szacunek dla Was Panowie!



1



Valid XHTML 1.0 Transitional
Valid CSS!
©2009-2017 Ponik